Dołącz do naszego stada! Już niebawem konkurs na Bethę!

piątek, 5 lipca 2013

Od Liliany

Biegałam po nieznanych mi terenach.
Sama nie wiem skąd się tu wzięłam.
Plus do tego byłam bardzo głodna.
Udało mi się znaleźć małe jeziorko.
Napiłam się trochę wody i usiadłam przy nim.
Nagle zobaczyłam czyjś cień.
Odwróciłam się i zobaczyłam lwicę.
(Vivienne dokończ)

Od Nesheri

Popadłam w zamyślenie.
- Chciałabym być zielarką. - powiedziałam. - Jestem świetną szamanką i znam wiele eliksirów. Wiem oczywiście gdzie szukać do nich składników. - opowiedziałam o moich umiejętnościach.
- Dobrze, masz to stanowisko. - rozpromieniła się.
- Dziękuję. - szepnęłam i szłam dalej za lwicą.
- A ty masz jakiś skrót od imienia? - zapytała nagle.
- Oczywiście Heri. - uśmiechnęłam się.
<Vivi?>

czwartek, 4 lipca 2013

Od Vivianne

Zaśmiałam się cicho.
- Oczywiście, że tak. Lost nazywa mnie Vivi. - Uśmiechnęłam się serdecznie do lwicy.
- Och, to cudownie. - Udała, że ociera pot z czoła.
- A jakie ty nosisz imię? - spytałam szeptem.
- Nesheri. - Uścisnęłyśmy sobie łapy.
- Jakie stanowisko chcesz objąć w Stadzie? - zapytałam. Szłyśmy w stronę pustych jaskiń, Nesheri musiała gdzieś spać!

<Nesheri?>

Od Mheetu

Kilku dniowa wycieczka dobrze mi zrobiła. Odpocząłem od wszystkich, miałem święty spokój. No ale niestety wiecznie tak pięknie być nie może, musiałem wracać do stada.
Wszedłem do rodzinnej jaskini, zauważyłem w niej mamę, która siedziała ze zwieszoną głową.
- No hej, wróciłem. Co jest?
- Witaj Mheetu.
Lwica wstała i podeszła do mnie.
- Mamo, co się stało?
- Ojciec nie żyje...
- Co?
Nie mogłem w to uwierzyć, zaledwie cztery dni temu jeszcze z nim rozmawiałem.
- Ale był chory, ze starości...
- Został zabity.
- Kto ro zrobił?!
- Ahsoka...
- Co? Chyba żartujesz.
- Nie...
- Ona by tego nie zrobiła, znam ją. Kochała ojca. Nie wierzę w to.
- Też bym chciała w to nie wierzyć, ale dowody mówią same za siebie.
- Jakie dowody?
Matka mi wszystko wytłumaczyła co stało się tamtego dnia.
- Wygnaliście ją?!
- Tak...
- Jak mogłaś na to pozwolić?! To twoja córka!
Wyszedłem z jaskini.
- Gdzie idziesz?
- Znaleźć Ahsoke i z nią pogadać. Dojdę do tego kto to zrobił, bo wiem, że to nie ona.
- Ale Mheetu...
Pobiegłem szukać swojej siostry. Nie mogłem dopuścić do siebie tej myśli, że to właśnie ona mogła zabić ojca.
***

Wędrowałem przez wiele dni, aby znaleźć Ahsoke. Niestety poszukiwania nie dawały rezultatu. Nigdzie ani śladu mojej młodszej siostry. W pewnym momencie zwątpiłem, czy ona w ogóle jeszcze żyje. Któregoś wieczoru wędrowałem wzdłuż jakiejś rzeki, byłem zmęczony, więc postanowiłem położyć się i odpocząć. Po chwili usłyszałem szelest wśród otaczających mnie traw. Nagle wskoczyła na mnie jakaś lwica. Momentalnie powaliłem przeciwniczkę.
- Ahsoka...?
- Mheetu...?
Puściłem lwicę.
- W końcu Cię znalazłem.
- Ale co ty tutaj robisz?
- Szukałem Cię, nie wierzę, że ty byś zabiła ojca.
- Dzięki, że tak uważasz....
Przytuliłem ją.
- Wszystko z tobą w porządku?
- Tak, dzięki, że się martwisz.
- Ta rzecz się nie zmieniła, zawszę będę się o Ciebie martwił.
Lwica się uśmiechnęła. Po chwili znów usłyszałem szelest. Przybrałem pozycję gotową do walki. Zza traw wyszedł jakiś lew. Chcąc bronić siostry naprężyłem się do skoku.
- Mheetu! Nie!
Lwica na mnie wskoczyła.
- Ahsoka! Co ty wyprawiasz?!- Krzyknąłem na nią, a lew patrzył się na nas.
- To Lost. Jego siostra ma stado.
Zepchnąłem Ahsoke z siebie i stanąłem naprzeciw lwa.

<Lost?>

Dwa nowe lwy! Oto Kopa oraz Liliana


Imię: Kopa
Płeć: Lew
Wiek: 4lata
Stanowisko: Dowódca Obrońców
Charakter: Cichy, stanowczy, tajemniczy, odważny, pomocny, mądry, inteligentny i miły.
Moce: Niewidzialność, włada nad żywiołem ziemi.
Czyta w myślach, potrafi wypatrzeć niewidzialnego lwa.
Partner: nie wie czy znów się zakocha, po stracie.
Potomstwo: brak
Rodzina: Pewnie zginęła. ale ma nadzieje,że jego córka jeszcze żyje.
Historia: Kopa jako młody lew zgubił się podczas polowania rodziców.
Nie mógł trafić do domu i błąkał się po wszystkich możliwych pustkowiach i Sawannach.
Często był na skraju śmierci, ale zawsze jakoś udało mu się przeżyć.
Rodziców prawie w ogóle nie znał, pamięta tylko szmaragdowe oczy matki.
Wie ,również ,że miał siostrę.
Na swojej drodze wiele razy spotykał lwice i inne lwy.
Nigdy nie dołączył do żadnego stada.
Ale pewnego razu spotkał piękną lwicę Dolphy.
Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.
Po pewnym czasie dołączyli do stada i zostali parą.
Dolphy wybrano na samicę beta, jak i Kopę.
Oboje byli bardzo szczęśliwi i nim się obejrzeli mieli już córkę.
Dość szybko bo oboje mieli w tedy po 2 lata.
Niestety gdy Kopa był na sprawdzaniu terenów na wschodzie.
Z zachodu przyszło stado wrogich lwów.
Zabiły wszystkich ,którzy tam byli.
Gdy Kopa wrócił do stada, zastał tylko pełno krwi i ciała.
Nie znalazł jednak szczątek swojej córeczki.
Szukał jej całe dnie i noce.
Aż w końcu dotarł na te ziemię. Zajęło mu to dwa lata.
Więc pewnie jego córka jest już dorosła.
Ma nadzieję ,że kiedyś ją odnajdzie.
Ale jak na razie znów się ustatkował.
Nie lubi nikomu opowiadać o tym.
Właściciel: wikas


Imię: Liliana(dla przyjaciół Lily)
Płeć: Lwica
Wiek: Pół roku
Stanowisko: Lwiątko.
Charakter: Miła, szybka, zwinna, kcochana, zabawna, przyjazna, towarzyska,rozbrykana.
Moce: nie odkryte
Partner: za młoda.
Potomstwo: brak
Rodzina: Zginęła, przybrana matka Vivienne.
Historia: Nie pamięta za dużo.
Właściciel: wikas

Nowy lew! Powitajmy Mheetu!


Imię: Mheetu
Płeć: Lew
Wiek: 5 lat
Stanowisko: Wojownik
Charakter: Mheetu jest miły, ale potrafi pokazać swoje białe zęby i ostre pazury. Na ogół spokojny, lubi posiedzieć w samotności i przyglądać się otaczającemu go światu. Zawsze pomocny, można na nim polegać.
Moce: Super siła i szybkość. Blokada mocy innych. Czytanie w myślach. Jad w pazurach.
Partner: Brak
Potomstwo: Brak
Rodzina: Ojciec nie żyje, ma siostrę Ahsoke
Historia: Razem z Ahsoką mieszkali razem w dużym stadzie. Pewnego dnia wyruszył na wycieczkę, nie było go kilka dni. Gdy wrócił został poinformowany iż jego ojciec nie żyje i, że jest to sprawka Ahsoki. Nie mógł w to uwierzyć, więc postanowił odnaleźć siostrę i dowiedzieć się wszystkiego.
Właściciel: Wista111

Od Lost'a

- Nie - burknąłem. Odwróciłem się do niej tyłem i zacząłem rozglądać się po okolicy. 
Na niebie nie było żadnej chmurki, wiatr mierzwił mi lekko grzywę, a słońce piekło niemiłosiernie. Musiałem zmrużyć oczy. 
- Długo jeszcze? - westchnąłem zrezygnowany. Odpowiedziało mi ciche warknięcie. Świetnie, to sobie tu jeszcze posiedzę. Ułożyłem się wygodnie w jakimś cieniu i dosłownie na chwilkę zamknąłem oczy... 


<Shaunee?>