-Nie denerwuj się tak kochanie, złość piękności szkodzi-powiedziałam z zajadłym uśmieszkiem.
-Jestem spokojny-warknął lew.
-A więc...chętnie dołączę-powiedziałam i ruszyliśmy przez pustynne tereny.
-Pomóc ci się rozluźnić?-zapytałam, teraz już całkiem szczerze, bez ukrytych przesłań. Po prostu czułam, że lew jest spięty i zdenerwowany.
-Nie trzeba-warknął. Wywróciłam oczami.
-A jak masz na imię? Wyjawisz w końcu ta wielką tajemnicę?-zapytałam z lekką nutą sarkazmu.
-Lost-mruknął niechętnie.
-A więc Lost...jesteś tu Alphą?-dopytywałam się.
<Lost?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz