Dołącz do naszego stada! Już niebawem konkurs na Bethę!

czwartek, 4 lipca 2013

Od Mheetu

Kilku dniowa wycieczka dobrze mi zrobiła. Odpocząłem od wszystkich, miałem święty spokój. No ale niestety wiecznie tak pięknie być nie może, musiałem wracać do stada.
Wszedłem do rodzinnej jaskini, zauważyłem w niej mamę, która siedziała ze zwieszoną głową.
- No hej, wróciłem. Co jest?
- Witaj Mheetu.
Lwica wstała i podeszła do mnie.
- Mamo, co się stało?
- Ojciec nie żyje...
- Co?
Nie mogłem w to uwierzyć, zaledwie cztery dni temu jeszcze z nim rozmawiałem.
- Ale był chory, ze starości...
- Został zabity.
- Kto ro zrobił?!
- Ahsoka...
- Co? Chyba żartujesz.
- Nie...
- Ona by tego nie zrobiła, znam ją. Kochała ojca. Nie wierzę w to.
- Też bym chciała w to nie wierzyć, ale dowody mówią same za siebie.
- Jakie dowody?
Matka mi wszystko wytłumaczyła co stało się tamtego dnia.
- Wygnaliście ją?!
- Tak...
- Jak mogłaś na to pozwolić?! To twoja córka!
Wyszedłem z jaskini.
- Gdzie idziesz?
- Znaleźć Ahsoke i z nią pogadać. Dojdę do tego kto to zrobił, bo wiem, że to nie ona.
- Ale Mheetu...
Pobiegłem szukać swojej siostry. Nie mogłem dopuścić do siebie tej myśli, że to właśnie ona mogła zabić ojca.
***

Wędrowałem przez wiele dni, aby znaleźć Ahsoke. Niestety poszukiwania nie dawały rezultatu. Nigdzie ani śladu mojej młodszej siostry. W pewnym momencie zwątpiłem, czy ona w ogóle jeszcze żyje. Któregoś wieczoru wędrowałem wzdłuż jakiejś rzeki, byłem zmęczony, więc postanowiłem położyć się i odpocząć. Po chwili usłyszałem szelest wśród otaczających mnie traw. Nagle wskoczyła na mnie jakaś lwica. Momentalnie powaliłem przeciwniczkę.
- Ahsoka...?
- Mheetu...?
Puściłem lwicę.
- W końcu Cię znalazłem.
- Ale co ty tutaj robisz?
- Szukałem Cię, nie wierzę, że ty byś zabiła ojca.
- Dzięki, że tak uważasz....
Przytuliłem ją.
- Wszystko z tobą w porządku?
- Tak, dzięki, że się martwisz.
- Ta rzecz się nie zmieniła, zawszę będę się o Ciebie martwił.
Lwica się uśmiechnęła. Po chwili znów usłyszałem szelest. Przybrałem pozycję gotową do walki. Zza traw wyszedł jakiś lew. Chcąc bronić siostry naprężyłem się do skoku.
- Mheetu! Nie!
Lwica na mnie wskoczyła.
- Ahsoka! Co ty wyprawiasz?!- Krzyknąłem na nią, a lew patrzył się na nas.
- To Lost. Jego siostra ma stado.
Zepchnąłem Ahsoke z siebie i stanąłem naprzeciw lwa.

<Lost?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz