Kilku dniowa wycieczka dobrze mi zrobiła. Odpocząłem od wszystkich, miałem święty spokój. No ale niestety wiecznie tak pięknie być nie może, musiałem wracać do stada.
Wszedłem do rodzinnej jaskini, zauważyłem w niej mamę, która siedziała ze zwieszoną głową.
- No hej, wróciłem. Co jest?
- Witaj Mheetu.
Lwica wstała i podeszła do mnie.
- Mamo, co się stało?
- Ojciec nie żyje...
- Co?
Nie mogłem w to uwierzyć, zaledwie cztery dni temu jeszcze z nim rozmawiałem.
- Ale był chory, ze starości...
- Został zabity.
- Kto ro zrobił?!
- Ahsoka...
- Co? Chyba żartujesz.
- Nie...
- Ona by tego nie zrobiła, znam ją. Kochała ojca. Nie wierzę w to.
- Też bym chciała w to nie wierzyć, ale dowody mówią same za siebie.
- Jakie dowody?
Matka mi wszystko wytłumaczyła co stało się tamtego dnia.
- Wygnaliście ją?!
- Tak...
- Jak mogłaś na to pozwolić?! To twoja córka!
Wyszedłem z jaskini.
- Gdzie idziesz?
- Znaleźć Ahsoke i z nią pogadać. Dojdę do tego kto to zrobił, bo wiem, że to nie ona.
- Ale Mheetu...
Pobiegłem szukać swojej siostry. Nie mogłem dopuścić do siebie tej myśli, że to właśnie ona mogła zabić ojca.
***
Wędrowałem przez wiele dni, aby znaleźć Ahsoke. Niestety poszukiwania nie dawały rezultatu. Nigdzie ani śladu mojej młodszej siostry. W pewnym momencie zwątpiłem, czy ona w ogóle jeszcze żyje. Któregoś wieczoru wędrowałem wzdłuż jakiejś rzeki, byłem zmęczony, więc postanowiłem położyć się i odpocząć. Po chwili usłyszałem szelest wśród otaczających mnie traw. Nagle wskoczyła na mnie jakaś lwica. Momentalnie powaliłem przeciwniczkę.
- Ahsoka...?
- Mheetu...?
Puściłem lwicę.
- W końcu Cię znalazłem.
- Ale co ty tutaj robisz?
- Szukałem Cię, nie wierzę, że ty byś zabiła ojca.
- Dzięki, że tak uważasz....
Przytuliłem ją.
- Wszystko z tobą w porządku?
- Tak, dzięki, że się martwisz.
- Ta rzecz się nie zmieniła, zawszę będę się o Ciebie martwił.
Lwica się uśmiechnęła. Po chwili znów usłyszałem szelest. Przybrałem pozycję gotową do walki. Zza traw wyszedł jakiś lew. Chcąc bronić siostry naprężyłem się do skoku.
- Mheetu! Nie!
Lwica na mnie wskoczyła.
- Ahsoka! Co ty wyprawiasz?!- Krzyknąłem na nią, a lew patrzył się na nas.
- To Lost. Jego siostra ma stado.
Zepchnąłem Ahsoke z siebie i stanąłem naprzeciw lwa.
<Lost?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz