Był środek nocy. Szłam ścieżką usłaną stokrotkami. Noc była gwieździsta i ciepła. Nagle przed moimi oczyma ukazała się inna lwica. Chyba w ciemności mnie nie zauważyła, bo pobiegła dalej. Postanowiłam biec za nią. Lwica nie męczył się wcale, co było dla mnie trudnością. W końcu postanowiłam ją zawołać.
- Stój ! - krzyknęłam. Lwica jak sparaliżowana ustała i wpatrywała się we mnie. Nagle zniknęła i pojawiła się za mną.
- Nie krzycz, bo wszystkich obudzisz. - szepnęła.
- Jakich wszystkich ? - zapytałam i przyjrzałam się jej bliżej. Była większa ode mnie, ale to nie jest nowość. Miała pogodny wyraz twarzy. Nie wyglądała na taką, co czytałaby w myślach, ale nie ryzykowałam. Zablokowałam je.
- Stado. Jesteś na ziemi Pridelands. - szeptała.
- Stado, powiadasz ? A mogę dołączyć ? - rozpromieniłam się.
- Tak. Nazywam się Vivianne.
- Wow. A jest jakiś skrót od twojego imienia ?
(( Vivianne ))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz