Podszedłem do lwicy. Z nieukrywaną niechęcią wciągnąłem ją sobie na grzbiet. Podszedłem do jakiegoś strumyczka i ochlapałem ją wodą. Zmierzyła mnie wzrokiem.
- Nie podziękujesz? - uniosłem brew.
- Za co? - warknęła. Westchnąłem ciężko.
- Uratowałem ci życie. Ale skoro nie potrzebujesz pomocy - machnąłem lekceważąco łapą i wstałem. - to do widzenia. Mam nadzieję, że... - urwałem. - Nie ważne.
- Zabawne. W każdym bądź razie, jeśli ci tak zależy to dziękuję.
- Cudownie! Teraz jestem taki szczęśliwy! - zamrugałem teatralnie. - Dobra, a tak poważnie. Jestem Lost i tak dalej, chcesz dołączyć do stada? - wysiliłem się na coś, co kształtem miało przypominać uśmiech.
<Ahsoka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz